Drugie życie Burka

W Bielsku-Białej rozpoczęły się dziś finały mistrzostw Polski U-19 w futsalu. BSF ABJ Bochnia rozpoczął turniej od zwycięstwa 6-3 z Pogonią Sokołem Lubaczów. Jest liderem swojej grupy, a przed nim sobotnie mecze eliminacyjne z Orłem Laskowice i Constractem Lubawa.

Trochę przykro zrobiło się przed meczem, bo zanim młodzi gracze i sztab zostali wpuszczeni do obiektu musieli swoje odsiedzieć na chodniku i schodach, potem przejść żmudny proces mierzenia temperatury i zdawania raportów o stanie swojego zdrowia. Potem rozgrzewka w korytarzu i po dwóch minutach adaptacji z parkietem mistrzów Polski zaczął się mecz. Bochnianie szybko zapomnieli o trudnościach, bowiem w 26 sekundzie gry kapitan zespołu Jakub Pasiut posłał piłkę piętą do bramki. Gołym okiem było widać, że futsalowo BSF ABJ jest zespołem o lata świetlne wyprzedzającym rywala, a jednak szybko zdobyta bramka podziałała nieco rozluźniająco na zespół z Małopolski. Najpierw dwa razy fatalnie przyjął piłkę Gawłowicz, a wkrótce potem spudłował Mochel, choć miał okazję wręcz doskonałą. Niejako przy okazji gracze BSF ABJ "złapali" trzy faule i w 7 minucie rywal wykonywał pierwszy przedłużany rzut karny. Do piłki podszedł Piotr Hawrylak i nie dał szans Smoleniowi. Po chwili ten sam zawodnik zachował się przytomnie w polu karnym i trener Arkadiusz Budzyn musiał poprosić o czas. Pomogło, bo po drugiej tego dnia asyście Burka Kolanowski z bliska doprowadził do remisu. Pogoń była jednak nieugięta i odzyskała prowadzenie, a trzecia bramkę zdobył Hawryluk.

Trudno powiedzieć, jak potoczyły się ten mecz, gdyby na początku drugiej połowy jeden z graczy rywala nie spudłował stojąc metr przed bramką. Potem z każdą minuta rosła przewaga BSF ABJ. W końcu Małopolanie wywalczyli rzut karny. Do piłki podszedł Burek i.... chybił. Na szczęście dostał od beznadziejnie prowadzącego ten mecz sędziego drugą szansę, gdyż przy strzale źle zachował się bramkarz. Powtórka w wykonaniu Burka była już przedniej marki i było 3-3. To był punkt zwrotny zawodów. Goście nie mieli się już "czego chwycić", bo Hawryluk nie miał sił biegać za wszystkich, zaś BSF ABJ technicznie był w tym momencie poza zasięgiem. Najpierw Janas wykorzystał fakt, że na moment pojawił się na parkiecie, następnie Zając wypalił pod poprzeczkę, a wynik ustalił Pasiut po koronkowej akcji.

Zwycięstwo cieszy, zespół podniósł się z kolan i to jest bardzo ważne. Ważne jest też to, że Orzeł i Constract są zespołami dużo lepszymi od Pogoni Sokoła, a by grać o medal, to jednego z tych rywali trzeba koniecznie pokonać.

BSF ABJ Bochnia - Pogoń Sokół Lubaczów 6-3 (2-3)

Bramki: Pasiut 2, Kolanowski, Burek, Janas, Zając - Hawryluk 3.

BSF ABJ: Smoleń - Kleszcz, Pasiut, Burek, Kolanowski - Lekki, Stefaniak, Zając, Mazur, Mochel, Janas, Paruch, Gawłowicz, Mazanek.

MVP meczu: Jakub Smoleń.