Gramy dalej w Pucharze Polski

W tym meczu było wszystko. Emocje, ładne gole, zwroty akcji, żółte i czerwona kartka. I jedna akcja, która trąciła o nutkę futsalowego nieba. A to wszystko ze szczęśliwym finałem dla BSF ABJ Bochnia, który melduje się w 1/16 finału Pucharu Polski. Pysznie. Ale po kolei.

Unia Tarnów, beniaminek rozgrywek I ligi, była gospodarzem I rudy Pucharu Polski. Derbowe starcie zapowiadało się bardzo ciekawie i trzeba przyznać, że mecz lepiej i to zdecydowanie zaczęli gospodarze. Najpierw piłka po strzale Przybyła odbiła się od słupka, potem ten sam zawodnik jeszcze dwukrotnie nękał Smolenia i dzięki temu można śmiało powiedzieć, że Unia prezentowała się w pierwszych 20 minutach lepiej. Bochnianie oddali porównywalną liczbę strzałów, dobre okazje mieli Budzyn i Lucas, niemniej na pewno więcej można było oczekiwać od gości.

Sytuacja zmieniła się po przerwie, gdy zdecydowanie lepiej zaprezentowali się podopieczni Marcina Waniczka. Już w 22 minucie powinno być 0-1, ale Maślak spudłował w idealnej sytuacji. W odpowiedzi Przybył w sytuacji sam na sam z brakarzem BSF ABJ posłał piłkę tuż obok słupka. Bardzo się starał Budzyn, po jego strzale Wałach sparował piłkę na słupek, a po jego zagraniu do Lucasa obrońca Unii musiał uciec się do faulu. Słabo prowadzący mecz sędziowie nie mieli w tych okolicznościach wyboru i podyktowali dla gości rzut karny. Budzyn zabrał piłkę, wziął daleki rozbieg, uderzył piekielnie mocno, ale dokładnie tam, gdzie ruszył Wałach. Wciąż było więc 0-0, ale przyjezdni mieli atut  w postaci pięciu fauli po stronie rywala. To dało asumpt do przedłużonych rzutów karnych. Sędziowie podyktowali dwa takie dla BSF ABJ, ale najpierw Lewicki, a po chwili Łękawa nawet nie trafiali w światło bramki przeciwnika. Mimo takiego nieszczęścia pod bramką Unii ekipa z Bochni nie zwalniała tempa, a bramkową okazję miał jeszcze Lucas. Na kilkanaście sekund przed końcem regulaminowego czasu gry znakomitej okazji dla Unii nie wykorzystał Armatys. Dogrywka.

W niej przewaga BSF ABJ jeszcze bardziej wzrosła, uderzali kolejno Matras i Lewicki, ale Wałach bronił jak natchniony. Nadeszła w końcu 44 minuta gry, gdy przeciętnie grający Lucas pokazał kawałek brazylijskiej techniki, cudowna asysta do Łękawy, którą "zgubił" dwóch graczy Unii sprawiła, że kolega z zespołu znalazł się w bajkowej okazji. Tego Wałach obronić już nie mógł. Prowadząc 1-0 goście dyktowali warunki gry, grali uważnie, ostrożnie i w 50 minucie Budzyn dopiął swego "przejeżdżając się" po całej drużynie rywala i kierując piłkę do pustej bramki. Do końca meczu zostało kilkanaście sekund, ale w tym czasie Unia zdołała zdobyć kontaktowego gola, a Przybył dostał czerwoną kartkę.

Unia Tarnów - BSF ABJ Bochnia 1-2 (0-0, 0-0)

Adamski 50 - Łękawa 44, Budzyn 50.

Unia: Wałach - Przybył, Grzesiak, Mroczka, Podobiński oraz Strzelecki, Zwoleń, Fryś, Sieńczak, Jodłowski, Stańczyk, Wardzała, Adamski, Armatys.

BSF ABJ: Smoleń - Lewicki, Wołoszyn, Matras, Lucas oraz Bukowiec, Prokop, Łękawa, Maślak, Rynduch, Noga, Stefaniak, Budzyn.