Kampania nie musi był piękna, ma być skuteczna

Jak powszechnie wiadomo na wojnie nie ma sentymentów. BSF ABJ Bochnia przystępując do rewanżowej kampanii w południowej grupie I ligi futsalu doskonale zdawał sobie sprawę, że nie może brać jeńców, że każda kolejna bitwa musi okazać się zwycięska, inaczej wszystko pójdzie na marne. Zdobywanie kolejnych twierdz przychodziło dotąd podopiecznym Marcina Waniczka ładnie i z klasą, co tyczy się zwłaszcza wygranej z gliwicką Sośnicą. Mecz z GKS Futsal Ekom Nowiny ładny po prostu nie był, choć kibice oglądający transmisję mogli być zadowoleni, wszak obejrzeli aż 10 bramek. 

Jeden z największych wodzów w historii Juliusz Cezar pytany o kwestię swojej kampanii w Galii stwierdził, że zwycięzców się nie sądzi, a że na powrozie przyprowadził do Rzymu wodza nieustraszonych Galów, to jego stwierdzenie przeszło do legendy. I pasuje ono jak ulał do tego, co pokazali gospodarze na parkiecie. Zawodnicy poszli na wymianę ciosów, zwłaszcza w pierwszej połowie. Z jednej strony mogła zachwycić asysta Farvretto do Budzyna dająca BSF ABJ trzecią bramkę, z drugiej doprowadzić do całkowitej destrukcji sytuacja, po której Radomski uzyskał kontaktowego gola, a zwłaszcza ta, którą wykorzystał na początku drugiej połowy Jeleń. Było wówczas 3-3 i trudno było stwierdzić, kto ostatecznie ten mecz wygra. Ten mecz BSF ABJ wygrał trener, choć oczywiście bramki strzelali jego podopieczni. Waniczek trzymał swoje wojsko w ryzach, gdy się wymykało spod kontroli brał czas, dokonywał zmian w zestawieniach poszczególnych czwórek, a wszystko po to, by w końcu uzyskać taką przewagę, której rywal nie zdoła zniwelować. Łatwo nie miał, bo gdy było 3-3, to jego podopieczni mieli na sumieniu już 5 przewinień. Mimo to wygrał, bo miał większe rezerwy, a do tego jego podopieczni bardziej słuchali jego rad niż podopieczni Piotra Lichoty. Gdy wybiła 30 minuta walki widać było jak na dłoni, że żołnierze Waniczka mają więcej sił i woli, by walczyć dalej. Strzelanie rozpoczął Prokop, który został idealnie wyprowadzony na wolne pole i oddał strzał nie do obrony. Z gatunku podobnych było trafienie Budzyna, które poprzedziła świetna asysta Matrasa. Goście musieli wycofać bramkarza, ale w przewadze grali gorzej niż ze świetnie dysponowanym bramkarzem. W efekcie stracili jeszcze dwa gole, a  BSF ABJ awansował na czwarte miejsce w tabeli.

BSF ABJ Bochnia - GKS Futsal Ekom Nowiny 7-3 (3-2)

Rynduch 7, Rafanides 10, Budzyn 12, 32, Prokop 30, Palonek 35, Matras 39 - Budzyn (s) 9, Radomski 19, Jeleń 22.

BSF ABJ: Favretto - Łękawa, Maślak, Rynduch, Budzyn - Bukowiec, Prokop, Lewicki, Matras, Palonek, Rafanides, Kolanowski, Noga.

GKS: Leski - A. Musiał, F. Musiał, Lekki, Jeleń - Radomski, Markowicz.

Sędziowali: Robert Podolecki, Kamil Szczołko, Wojciech Curyło.

Mecz bez udziału publiczności.

Zdjęcie: sportomaks.pl