Podnieśli się z kolan

W zaległym meczu 20. kolejki południowej grupy I ligi futsalu BSF ABJ Bochnia pokonał na wyjeździe Luxionę AZS UMCS Lublin 6-4 i awansował na trzecie miejsce w tabeli.

Kto pamięta pierwsze starcie tych drużyn, ten wie, że po znakomitej pierwszej połowie bochnianie prowadzili 2-0, a powinni zdecydowanie wyżej. Druga odsłona była zaś koszmarem i mecz zakończył się sukcesem ekipy z Lublina 3-2. Tym razem to akademicy poczuli ten przykry smak, bowiem prowadzili po kwadransie 3-0, a mecz i tak sromotnie przegrali.

Faktem jest, że dla obu ekip były to kluczowe zawody. Przegrywający tracił szanse na włączenie się do rywalizacji o pierwsze dwa miejsca. Teraz zespół z Lublina czeka jeszcze zaległe starcie z Sośnicą Gliwice, jednak mecz ten ma kolosalne znaczenie dla zespołu ze Śląska, który w tabeli jest drugi. Bochnianie rozpoczęli zawody od ataków, osiągnęli przewagę i... stracili bramkę po strzale Sekreckiego. Goście mogli odpowiedzieć natychmiast, ale po strzale Budzyna piłkę odbił bramkarz, najlepszy gracz AZS UMCS w pierwszej połowie. Gdy gospodarze podwyższyli na 2-0 ich golkiper odbijał piłkę po strzałach: Lucasa, Palonka, a nawet z bliska Matrasa. Mało! Miejscowi wyprowadzili kontrę, po której w 15 minucie piłkę do bocheńskiej bramki wbił Mietlicki. Marcin Waniczek musiał poprosić o czas. Zmienił bramkarza, poustawiał zespół, zmobilizował go i.... odwrócił tym samym niekorzystny bieg wydarzeń. Momentalnie Matras wywalczył rzut rożny, a po jego rozegraniu znalazł się tuz przed bramkarzem i tym razem strzelił już nie do obrony. Po chwili atomowym strzałem popisał się Prokop, a do remisu powinien doprowadzić w tej samej minucie Palonek.

Druga połowa to była już rzeź graczy z Lublina. Goście, co prawda, rozpoczęli grę, ale momentalnie stracili piłkę, rozegrał ją Matras z Prokopem, ten drugi dokładnie obsłużył Palonka, który nie zwykł marnować tak dobrych okazji. Był więc remis, ale nie o to przecież BSF ABJ chodziło. Kilkadziesiąt sekund później Prokop przymierzył w okienko i gracze z Lublina byli na deskach. Nie potrafili skonstruować żadnej akcji, byli kompletnie zagubieni, co wpłynęło na łatwość, z jaką akcję rozegrał Budzyn, a Lucas z najbliższej odległości wprowadził już konkretny spokój w poczynania bocheńskiego teamu. Goście kontrolowali grę w sposób całkowity, a to, że wygrają stało się całkowicie jasne, gdy szóstego gola zdobył Łękawa. Gospodarze wycofali bramkarza, na moment odzyskali nadzieję, gdy Mietlicki popisał się bardzo ładnym uderzeniem. Mieli jeszcze kilka okazji, ale znakomicie bronił Smoleń. Także BSF ABJ miał swoje szanse, piłka po strzale Palonka trafiła w poprzeczkę, ten sam zawodnik przestrzelił też z przedłużanego rzutu karnego. 

BSF ABJ w tabeli jest trzeci ma tyle samo punktów co Sośnica Gliwice i jeden mniej od Górnika Polkowice. Bochnianie mają jeszcze do rozegrania wyjazdowy mecz z Gwiazdą Ruda Śląska, najgroźniejsi rywale mają przed sobą dwa mecze. Końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco.

Luxiona AZS UMCS Lublin - BSF ABJ Bochnia 4-6 (3-2)

Mietlicki 14, 37, Sekrecki 4, Wankiewicz 7 - Prokop 18, 21, Palonek 22, Matras 17, Lucas 23, Łękawa 32.

BSF ABJ: Jaszczyński, Smoleń - Noga, Palonek, Łękawa, Budzyn, Maślak, Prokop, Rafanides, Lucas, Rynduch.