Pozostał spory niedosyt

Rozmowa z MARCINEM WANICZKIEM, trenerem BSF ABJ Bochnia o zakończonym niedawno sezonie w I lidze, w którym zespół zajął trzecią pozycję

- Jak Pan ocenia zajęte miejsce w zakończonym sezonie?
- Ogólnie mam bardzo mieszane uczucia ponieważ w 13 ostatnich kolejkach zdobyliśmy 37 punktów, co dało nam 3 miejsce i jest to drugie trzecie miejsce w ciągu dwóch lat. Patrząc na to z tej perspektywy, to od dwóch sezonów jesteśmy w czołówce pierwszej ligi, ale niestety nie dało nam to awansu do ekstraklasy, co jest na tym poziomie rozgrywek traktowane jako sukces. Więc jednak mam duży niedosyt.

- Czy w składzie zbliżonym do tego, który kończył sezon, nie można było go rozpocząć? 
- Aby odpowiedzieć uczciwie na to pytanie należy zaznaczyć, że i w jednym i drugim sezonie podjęliśmy decyzje w klubie, iż stawiamy na zawodników, którzy będą grali tylko w futsal, tymczasem kilku z nich chciało grać także w futbol. Tak postawiona sprawa mocno ograniczała nam możliwość korzystania z ich usług. Nie ukrywam że początek sezonu mocno nas zweryfikował i nasze plany, mam tu na myśli wypadki Covidu, czy decyzje kilku zawodników którzy zrezygnowali z gry w naszym klubie, a w szczególności rezygnacja Mateusza Matlęgi była moją największą porażką i stratą, bo jest to zawodnik nietuzinkowy o bardzo silnej osobowości. Po tej sytuacji musieliśmy sięgnąć po wzmocnienia, bo zajrzało nam w oczy widmo walki o utrzymanie, ponieważ w tym roku mogły spaść nawet cztery drużyny. Wiedzieliśmy, że Tomek Palonek i Mateusz Prokop, mimo młodego wieku, mogą nam dać potrzebne umiejętności, bramki a co z a tym idzie zwycięstwa, a przy okazji może w przyszłości uda nam się ich namówić na grę tylko w Futsal. Czy to się uda, nie wiem, Musze szczerze powiedzieć, że z nimi na boisku jesteśmy groźniejsi. Podobnie postąpiliśmy z Piotrkiem Matrasem rok wcześniej i ten manewr się powiódł.

- Czy oprócz Lucasa i Marcelo ktoś odejdzie z drużyny. Czy wiadomo już, kto do niej dołączy?
- Nie, na ten moment nie powiem nic, mamy listę zawodników, których chcemy koniecznie mieć w klubie, ale takie rozmowy lubią ciszę. Myślę że w odpowiednim czasie klub będzie informował o podjętych decyzjach, ja nie czuje się w pełni kompetentny, aby udzielać takich informacji. Oczywiście po decyzji mogę odpowiedzieć, dlaczego tak a nie inaczej zadecydowałem.


- Dziś nie wiadomo ile, za to wiadomo, że sporo zespołów z ekstraklasy spadnie do grupy południowej. Czy w Pana ocenie I liga będzie w nowym sezonie mocniejsza od tej z sezonu 20/21?
- To jest już trzeci sezon na poziomie pierwszej ligi, w którym uczestniczę jako trener i w mojej ocenie poziom idzie cały czas w górę. Jest coraz więcej drużyn, które chcą grać o awans, więc uważam że kolejny sezon będzie trudniejszy i bardziej wymagający, dlatego musimy być nastawieni na jeszcze trudniejsze zadanie chcąc zanotować progres i awansować z tej ligi. Ale też nie możemy się bać albo obawiać przeciwników. Oczywiście mamy szacunek dla każdego, ale znamy swoją wartość i wiemy co chcemy grać. Jesteśmy drużyną która wygrała w dwa sezony 26 meczów na 39 kolejek a nie przegrała 31 meczów na 39. Co by nie mówić zamienilibyśmy te statystyki na jeden sezon w Ekstraklasie, ale deprecjonowanie takiego bilansu nie jest „fair”.


- Jak przebiegać będą przygotowania do nowego sezonu?
- Musimy wiele rzeczy przeanalizować, przemyśleć wyciągnąć wnioski teraz jest trochę na to za wcześnie. Przygotowania na pewno będą podobne do lat poprzednich z uwzględnieniem czynników które nam nie pomagały w początkowej fazie sezonu. Będziemy musieli zrewidować nasze chęci i plany, marzenia o profesjonalnej drużynie złożonej z futsalistów.  Mam tez takie przemyślenia razem z trenerem Jakubem Owczarkiem, że część pracy muszą wykonać zawodnicy w przerwie między sezonami. Praca ta musi być związana z motoryką dla siebie, dla własnego zdrowia. Nie musimy i nie chcemy ich w pełni kontrolować, ale tylko zawodnicy którzy chcą zrobić coś więcej będą motorem napędowym naszej drużyny.