Trzy punkty do kolekcji

BSF ABJ Bochnia pokonał Kamionkę Mikołów 5-4 w meczu o mistrzostwo południowej grupy I ligi i awansował na czwarte miejsce w tabeli.

Nie był to wyborny mecz w wykonaniu podopiecznych Marcina Waniczka, futsalowo byli zespołem o klasę lepszym, jednak znów doprowadzili do nerwowej końcówki i rywal, przy odrobinie szczęścia, mógł wyjechać z Bochni z punktem. Ale po kolei. Pierwsze 10 minut było wyrównane, gdyż goście mieli siłę, by nadążać za akcjami przeciwnika. Ba, objęli nawet prowadzenie po strzale z dystansu Pasierbka. Cieszyli się nim niespełna 50 sekund, bowiem błyskawicznie zza linii pola karnego przymierzył Maślak i był remis. Od 11 minuty rosła przewaga BSF ABJ, czego konsekwencją była bramka Rafanidesa i najpiękniejsza akcja meczu, w której Budzyn popisał się znakomitą asystą, a Lucas strzałem nie do obrony. 

Na początku drugiej połowy przyjezdni rzucili się na rywala, ale szybko zapędy gości ze Śląska przystopował Matras doprowadzając do stanu 4-1. Wprawdzie Pasierbek znów zaskoczył, wracającego między słupki po kontuzji, Jaszczyńskiego, ale po chwili gospodarze wywalczyli rzut karny, po którym Palonek zdobył piątego gola. Trener Kamionki poprosił o czas, goście zdecydowali się na grę z wycofanym bramkarzem i początkowo szło im koszmarnie w liczebnej przewadze. Nonszalancja gospodarzy doprowadziła do tego, że na 20 sekund przed końcem Pasierbek zmniejszył straty do jednej bramki, a gościom udało się skonstruować jeszcze akcje, po której byli bardzo bliscy doprowadzenie do wyrównania. Na szczęście dla BSF ABJ skończyło się na strachu i ekipa z Bochni wciąż jest w grze o awans.

BSF ABJ Bochnia - Kamionka Mikołów 5-4 (3-1)

Maślak 3, Rafanides 17, Lucas 19, Matras 24, Palonek 33 - Pasierbek 3, 31, 40, Haase 38.

BSF ABJ: Jaszczyński - Matras, Palonek, Rafanides, Noga, Prokop, Łękawa, Lewicki, Maślak, Lucas, Budzyn, Smoleń, Gawłowicz, Rynduch.

Kamionka: Moskwa, Płaczek - Pasierbek, Jastrzębski, Haase, Węgrzyn, Glenc, Bromboszcz, Szostok, Skoczykłoda, Narożny, Krzywoń.

Sędziowali: Marcin Gutowski, Szymon Przytuła, Rafał Gnutek.

Mecz bez udziału publiczności