Grubalski: Bochnia i BSF zasługują na futsal

Autor: Rafał Gnutek

Img 0008

Za nami turniej finałowy Młodzieżowych Mistrzostw Polski do lat 18 w futsalu - jednym z głównych autorów zdobycia czwartego miejsca w kraju był Sebastian Grubalski - na co dzień zawodnik Constractu Lubawa, który reprezentuje nasz klub w grupach młodzieżowych. Zachęcamy do lektury wywiadu z popularnym "Grubym".

Za Tobą dwa turnieje rangi Młodzieżowych Mistrzostw Polski w barwach BSF-u. Twoim celem było zdobycie dwóch medali - skończyło się na dwukrotnym czwartym miejscu. Czujesz się zawiedziony takim obrotem spraw?

Odczuwam duży niedosyt. Brakuje mi medalu z Młodzieżowych Mistrzostw Polski także walczyłem żeby go zdobyć. Niestety, nie udało się nam tego osiągnąć - mogę czuć się zawiedziony tak jak reszta kolegów. Myślę, że mecz z Rekordem zaważył nad brakiem medalu, ponieważ uwierzyliśmy w zwycięstwo i zostawiliśmy dużo zdrowia w tym spotkaniu. Taki jest sport - możesz rozegrać równe spotkanie z późniejszym mistrzem, a sam nie zdobyć medalu.

Zwróciłeś uwagę na mecz z Rekordem. Spotkanie przez wielu nazwane zostało przedwczesnym finałem i tak rzeczywiście było na parkiecie. Czy był taki moment, w którym czułeś, że finał i medal są na wyciągnięcie ręki?

Tak, przed meczem wiedziałem, że będzie to wyrównane spotkanie. Było dużo walki i mecz przebiegał w bardzo szybkim tempie. Atmosfera jaka towarzyszyła temu spotkaniu była niesamowita. Przyznam szczerze nie miałem przyjemności rozgrywać spotkania przy tak głośnym i kulturalnym dopingu - to coś niesamowitego! Rekord pokonał nas po rzutach karnych. Myślę, że po meczu mogliśmy zejść z uniesioną głową. Kolegom z Bielska-Białej gratuluję Mistrzostwa!

Porażka z Sobkiem była chyba jednak efektem zmęczenia fizycznego i psychicznego po tak zaciętej rywalizacji z Rekordem. Czy gdyby przegrana z Rekordem była zdecydowana, w rozmiarach np. pięciu czy sześciu bramek poszłoby Wam lepiej?

Ciężko powiedzieć co wydarzyłoby się gdyby... Stało się tak a nie inaczej. Dawaliśmy resztki sił z siebie podczas meczu z Sobkiem - widocznie już ich zabrakło. Przed meczem powiedzieliśmy sobie, że już nie cofniemy tego co się stało i będziemy walczyć o brąz.

Medalu jednak nie ma - czy przyszły sezon rozgrywek młodzieżowych spędzisz również w barwach BSF-u?

Bardzo bym chciał, jednak nie chce wybiegać tak daleko w przyszłość. Teraz chce się skupić tylko i wyłącznie na grze w swoim klubie i walce o awans do Futsal Ekstraklasy. Jeżeli będzie możliwość reprezentowania BSF-u w przyszłym sezonie na pewno nie odmówie.

Jak wygląda sytuacja i otoczka w Twoim klubie przed decydującymi bataliami o awans?

Straciliśmy ostatnio punkty i lider nam trochę odskoczył. Natomiast nie poddajemy się i walczymy konsekwentnie do końca. Myślimy pozytywnie!

Jak wspominasz czas spędzony w Bochni? Co myślisz o mieście i ludziach, którzy tu mieszkają? W końcu na co dzień mieszkasz na drugim końcu Polski.

Nie ma co przechodzić do wspomnień, ponieważ na bieżąco mam kontakt ze znajomymi z Bochni i będę odwiedzał ich, gdy znajdę kilka dni w których będę mógł sobie pozwolić na wyjazd. Poznałem sporo osób to świetni ludzie - pełni optymizmu. Jeśli chodzi o miasto to osobiście czuję się w nim dobrze i podoba mi się. Może tam kiedyś zamieszkam? (śmiech). Mam nadzieję, że kontakt, który utrzymujemy ze znajomymi się nigdy nie zmieni!

Tak na zakończenie. Czego Ci życzyć na nadchodzący czas?

W najbliższym czasie życz mi awansu - to jest cel o który walczę od pewnego czasu. Ja ze swojej strony chce podziękować wszystkim, którzy w Bochni mnie przyjęli. Może nie będę wymieniał, bo byłaby to zbyt długa lista. Oni wiedzą o kim mówię, jednak największe podziękowania kieruję do trenera Rafała Czai, który zaufał mi i dał szansę gry w BSF-ie - to dla mnie ogromny zaszczyt. Bochnia jako miasto i BSF jako klub zasługują na futsal i będę trzymał kciuki, żeby to się udało. Ludzie, którzy przyszli na halę podczas mistrzostw również pokazują, że są zainteresowani. Jeszcze raz dziękuję wszystkim i trzymam kciuki. Do zobaczenia!

Rozmawiał Rafał Gnutek.