Baraż o I ligę: Wysoka zaliczka przed rewanżem

Autor: Rafał Gnutek

57267616 433390260768545 1272083637067579392 n

W pierwszym meczu barażowym o awans do grupy południowej I ligi futsalu BSF ABJ Bochnia zdecydowanie pokonał AZS Uniwersytet Wrocławski 7-1 (5-1) i jest już bardzo blisko uzyskania promocji do wyższej klasy rozgrywkowej. Bramki dla zespołu tymczasowego trenera Rafała Czai zdobyli Krystian Lewicki, Daniel Bukowiec, Mateusz Prokop, Mateusz Matlęga oraz trzykrotnie to przyjezdni pakowali piłkę do własnej bramki. Honorowe trafienie dla "Akademików" z Wrocławia zaliczył Bartłomiej Szczecina.

Zespół BSF-u pod wodzą Rafała Czai od początku spotkania ruszył do ataków jakby odmieniony. Już w 49. sekundzie spotkania do siatki trafił Krystian Lewicki i kibice, którzy zgromadzili się i szczelnie wypełnili halę bocheńskiego "Mechanika" mogli odetchnąć z ulgą, bo na pewno po wyjazdowym spotkaniu w Lublinie z All Promote wielu obawiało się o dobrą grę BSF-u. Jeszcze nie upłynęły dwie minuty meczu, a bochnianie prowadzili już dwoma golami. Na liście strzelców jako drugi zameldował się Daniel Bukowiec.

Przyjezdni grali jednak bardzo ambitnie i z dużym zaangażowaniem, co w końcu los odpłacił im zdobyczą bramkową. W 5. minucie niefrasobliwość naszego zespołu w defensywie wykorzystał Bartłomiej Szczecina i dał nadzieję gościom na to, że wywiozą z Bochni korzystny dla siebie rezultat. Nadzieja ta po kilku bardzo wyrównanych minutach gry została zmazana całkowicie przez samych wrocławian, którzy w odstępie minuty dwukrotnie wpakowali piłkę do własnej bramki i to w dość kuriozalnych okolicznościach. Trafienia ta zostały zapisane na konto Jakuba Pawełka i Sebastiana Leśniewskiego. Chwilę później do siatki po kombinacyjnej akcji trafił Mateusz Prokop i BSF schodził na przerwę z prowadzeniem 5-1.

Po przerwie Wrocławianie ruszyli do ataków nieco śmielej i gdyby nie doskonała postawa Jakuba Smolenia to zwycięstwo z pewnością nie byłoby aż tak okazałe. Trzeba przyznać, że mimo wąskiej kadry "Akademicy" od pierwszego gwizdka do końcowej syreny walczyli o każdy centrymetr parkietu, dzięki czemu zyskali uznanie wśród bocheńskiej publiczności. 

Samo zaangażowanie jednak nie wystarczyło aby pokonać naprawdę dobrze dysponowany w czwartek zespół BSF-u. Po niespełna pół godziny gry wszystko było już niemal jasne, bo bramka Mateusza Matlęgi, a następnie samobójcze trafienie Remigiusza Markiela dało BSF-owi aż sześciobramkowe prowadzenie i do końca futsalowcy z Bochni mogli tę rywalizację kontrolować i tak rzeczywiście było.

Nie jest to jednak koniec walki o awans od I ligi. W przyszłym tygodniu, a będzie to miało miejsce naprawdopodobniej w środę, bochnianie pojadą na wyjazdowe starcie z wrocławianami. Zaliczka jest spora, bo aż sześciobramkowa, jednak we Wrocławiu przed, ani w trakcie meczu nie można ani przez moment pomyśleć, że awans jest już zaklepany. Jeżeli jednak zagramy z taką dyscypliną taktyczna w defensywie i polotem w ofensywie to z pewnością nic złego nam się nie wydarzy. 

BSF ABJ Bochnia - AZS Uniwersytet Wrocławski 7-1 (5-1)

Krystian Lewicki 1, Daniel Bukowiec 2, Jakub Paweł 13 (s), Sebastian Leśniewski 14 (s), Mateusz Prokop 15, Mateusz Matlęga 28, Remigiusz Markiel 31 (s) - Bartłomiej Szczecina 5

BSF ABJ Bochnia: Krystian Jaszczyński, Jakub Smoleń - Daniel Bukowiec, Krystian Lewicki, Kamil Rynduch, Krzysztof Styrna, Mateusz Matlęga, Mateusz Prokop, Łukasz Piech, Paweł Matras, Tomasz Palonek, Jakub Kleszcz, Piotr Matras.

AZS Uniwersytet Wrocławski: Łukasz Piechurski – Remigiusz Markiel, Michał Jasiok, Sebastian Leśniewski, Oleg Vlasik, Bartłomiej Szczecina, Jakub Pawełek, Patryk Ledwoń, Maciej Siwek.

żółte kartki: Pawełek, Szczecina.

sędziowali: Jan Gawle, Paweł Wałęga - Mariusz Krupa.