Maciej Wołoszyn po meczu z AZS-em UMCS: Wiedzieliśmy, że okazje w końcu się pojawią

Autor: Mateusz Filipek

Img 4787

Po wygranym wyjazdowym meczu 16. kolejki I Ligi Futsalu z AZS-em UMCS Lublin o komentarz poprosiliśmy Macieja Wołoszyna, jednego z zawodników naszej drużyny. 


- Z AZS-em mierzyliście się wcześniej już dwa razy w obecnym sezonie. Raz w ramach ligi i raz w Pucharze Polski. Czy wiedzieliście dzięki temu, czego spodziewać się po rywalach?

- Spodziewaliśmy się bardzo trudnego spotkania. W głowach mieliśmy jeszcze spotkanie pucharowe, które przegraliśmy na własne życzenie. Zabrakło nam naprawdę niewiele, by doprowadzić do dogrywki, a wtedy sprawa awansu pozostałaby otwarta. Trener dobrze przygotował nas na kolejny mecz z AZS-em. Tym razem byliśmy mądrzejsi. Stracona bramka nie podłamała nas, a wręcz wyzwoliła dodatkowe pokłady energii. Wiedzieliśmy, że jeśli dalej będziemy prezentować nasz styl, to okazje w końcu się pojawią.

- Początek spotkania nie był łatwy dla zespołu. Co zdecydowało o tym, że do przerwy to rywale prowadzili 1-0?

- Początek spotkania był dla nas trudny. Byliśmy po dalekiej podróży, przez co odpowiednie wejście w mecz zajęło nam trochę czasu. Zarówno my jak i rywale mieliśmy okazje, ale zabrakło nam skuteczności. Paradoksalnie chyba dobrze się stało, że straciliśmy gola jako pierwsi jeszcze w pierwszej połowie, ponieważ potem zaczęliśmy grać bardziej uważnie.

- Jak zmienił się obraz gry po przerwie? Co udało się poprawić, że w ostatnim fragmencie meczu drużyna przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę?

- Myślę, że kluczowa była konsekwencja. Cały czas staraliśmy się utrzymać wysokie tempo i intensywność w naszej grze. Szukaliśmy kolejnych okazji mimo początkowych niepowodzeń. W końcu przyszło przełamanie, co tylko dodało nam wiary w końcowy sukces. 

- Jak zareagowaliście na wieść o remisie Berlandu Komprachcice z GKS-em Nowiny? Czy spodziewaliście się jeszcze niedawno, że drużyna może wskoczyć na fotel lidera?

- To dla nas bardzo dobra wiadomość. Obecnie jesteśmy liderem, jednak liczy się miejsce zajmowane na koniec sezonu, a przed nami jeszcze wiele spotkań. W tym momencie nie patrzymy na tabelę, tylko skupiamy się na kolejnym meczu. Musimy do niego podejść z pełnym zaangażowaniem. Tabela jest bardzo ciasna, więc sytuacja w niej szybko może się zmienić. Każde kolejne spotkanie będzie jak finał.

- Teraz czeka Was mecz w Rzeszowie z Heiro. Czego spodziewacie się po tym rywalu? 

- To będzie bardzo ważny i prawdopodobnie bardzo trudny mecz. Heiro posiada mocny zespół, a wyróżnia się w nim zwłaszcza znany ze skuteczności pod bramką rywali Sebastian Brocki. My jednak wierzymy w swoje możliwości, bo tworzymy zgrany kolektyw. Musimy wykonać dobrze naszą pracę. Wiemy, co trzeba poprawić i na których aspektach się skupić. Już od początku tego tygodnia trener Waniczek przygotowuje nas na nadchodzące spotkanie. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie zaprosić wszystkich kibiców na kolejny mecz domowy, 15.03., gdy zagramy z Górnikiem Polkowice. Liczymy na Wasze wsparcie. 



foto: Grzegorz Stodolny