Porażka z Piastem na start Play-Off

3 tygodnie temu | 25.04.2024, 20:47
Porażka z Piastem na start Play-Off

Pierwsze spotkanie Play-Off niestety nie ułożyło się po myśli naszego zespołu. Bochnianie, choć nawiązali walkę w pojedynku z Piastem Gliwice, ostatecznie byli zmuszeni uznać wyższość rywala. Po pierwszej, wyrównanej połowie, „Piastunki” pokazały próbkę swych umiejętności i, bezlitośnie punktując rywala, wywiozły z solnego grodu wysokie zwycięstwo.

Jeszcze nim wszyscy kibice, którzy tego dnia szczelnie zapełniły halę widowiskowo-sportową, zdołali odnaleźć swoje miejsce na trybunach, gliwiczanie otworzyli wynik. Po 55 sekundach Edgar Varela sfinalizował przeprowadzoną przez swój zespół akcję, rozwiązując worek z bramkami. Cios na dzień dobry nie podłamał bochnian, którzy zdołali nawiązać walkę i z biegiem czasu wyrównać stan meczu. W 11.minucie Arkadiusz Budzyn przejął piłkę na własnej połowie, rozegrał z Łukasz Bielem i na sam koniec sfinalizował zainicjowaną przez siebie akcje.

Lada moment jednak wprawione w euforie trybuny ponownie na moment ucichły, gdyż Piast szybko odpowiedział. Po kontrataku Varela nagrał z lewej flanki do Ricka, który z najbliższej odległości wpakował futsalówkę do siatki. Wymiana ognia trwała jednak w najlepsze – nie minęła minuta, a ponownie był remis. Błyskawiczna wymiana podań po rzucie rożnym przetransportowała piłkę do Biela, który uprzedził gliwickiego golkipera i zapisał się na liście strzelców.

W pierwszej odsłonie na parkiecie toczył się wyrównany bój, co napawało sympatyzujących z gospodarzami optymizmem. Niestety, bochnianie kreowanych przez siebie szans nie potrafili przekuć na gole, co zaraz przed przerwą się na nich zemściło. Bo, tak jak z przytupem Piast wszedł w pierwszą połową, tak z podobnym impetem ją zakończył. W 19.minucie Lazaretti na prawej flance oszukał rywala i wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie niefortunnie do bramki skierował ją Budzyn. Na pół minuty przed syreną pod polem karnym niczym po interwencji Ricka upadł Cabalceta. Na kontrowersyjny zdaniem bocheńskich sympatyków (Piast wówczas miał na koncie pięć fauli) arbiter zdecydował się puścić, a w międzyczasie Gliwice wyprowadziły zabójczą kontrę. Na jej finiszu znalazł się Rick, który z prawej strony puścił piłkę obok interweniującego Kevina Kollara i trafił na 4:2.

Po przerwie nasza drużyna, zmuszona gonić wynik, otworzyła się. Trener Antun Bacić postanowił nie kalkulować i rzucić na szalę wszystko, z nadzieją, że to się opłaci. Ku nieszczęściu gospodarzy jednak „Piastunki” nie dawały przełamać swojej żelaznej defensywy. Goście odpierali kolejne próby BSF i, korzystając z każdego błędu, bezwzględnie punktowali przeciwników.

4 minuty po wznowieniu gry hat-tricka skompletował Rick, kilka minut później swoje „trzy grosze” dołożył Lazaretti. Do końca dublet padł łupem Breno Bertolline, który dwukrotnie umieścił futsalówkę w opuszczonej przez golkipera bramce. Gliwiczanie w solnym grodzie zwyciężyli ostatecznie 8:2, zgarniając pierwszą wygraną w serii.

Tym samym są krok od awansu, który mogą zapewnić sobie przed własną publiką już w sobotę. Bochnianie jednak broni składać nie zamierzają i na Górnym Śląsku z pewnością postarają się o niespodziankę.

Udostępnij